Kiedy Kornelia i Oskar powiedzieli nam, że chcieliby sesję narzeczeńską inspirowaną filmem Chłopi, wiedzieliśmy, że to będą piękne zdjęcia.
Sierpniowe popołudnie, już po żniwach. Pola pachnące słomą, łąki w ostatnim letnim oddechu. Kosz z owocami z własnego ogrodu, zero sztuczności.
Fotografowaliśmy w ciepłym, świetle zachodzącego słońca – tym rodzaju światła, dla którego warto czekać cały dzień. Zostaliśmy po zmroku, i robiliśmy zdjęcia z lampą błyskową. To ważny element tej historii, zdjęcia zakochanych mają klimat, którego nie da się podrobić.
Sesja narzeczeńska nie musi być przewidywalna i schematyczna. Może być wyjątkowa.
